fbpx
Udostępnij!


Wojna na Ukrainie ma duży wpływ na sytuację gospodarczą
w Polsce. Również rynek nieruchomości może w dłuższej perspektywie odczuwać skutki konfliktu u wschodniego sąsiada. Poniżej przedstawimy możliwe zmiany, które mogą dotknąć zarówno właścicieli jak
i potencjalnych nabywców nieruchomości.

Oczywistością jest, że nikt nie kupi domu czy mieszkania na obszarze, na którym prowadzone są działania wojenne. Osoby uciekające przed zagrożeniem będą chciały jak najszybciej opuścić zagrożony obszar
z możliwie największą liczbą gotówki.
Dla przykładu, mieszkańcy Doniecka czy Ługańska jeszcze przed otwartą agresją Rosji byli zmuszeni opuścić swoje domy czy mieszkania. Tez kolei, często porzucone na pastwę losu, ulegały grabieży bądź zniszczeniu. Trudno jest sobie wyobrazić, że mieszkaniec obleganego Kijowa wystawia na sprzedaż swoje mieszkanie
i czeka na finalizację transakcji-
-obiektywnie jest to niemożliwe. Mieszkańcy zachodniej części Ukrainy, niedotknięci bezpośrednimi działaniami zbrojnymi, mogą próbować sprzedać nieruchomość, by za uzyskany kapitał osiedlić się
w bezpiecznym miejscu, np. Polsce, jednak scenariusz taki jest mało prawdopodobny.
Tutaj dochodzimy do zasadniczej konkluzji- wojna (ogólnie- zagrożenie) jest dla nieruchomości kataklizmem.
Nikt nie chce nabywać nieruchomości na obszarach objętych działaniami zbrojnymi, zwłaszcza mieszkań czy domów, które w jedną sekundę mogą zostać zniszczone. Z drugiej strony wielu właścicieli nieruchomości chcą się ich jak najszybciej pozbyć, choćby za część ich realnej wartości. W rezultacie podaż nieruchomości wzrasta gwałtownie, a popyt
na nie proporcjonalnie spada. 

Kolejnym skutkiem wojny jest wielka imigracja Ukraińców do naszego kraju. Potrzebą podstawową jest dach nad głową, Polacy oferują uchodźcom każdy możliwy kąt. Szacunki mówią,
że do naszego kraju emigruje nawet do 2 mln Ukraińców,
co będzie miało olbrzymi wpływ na polski rynek nieruchomości. Doraźnie większość uciekających przed wojną otrzymuje mieszkania za darmo, jednak
w dłuższej perspektywie Ukraińcy będą rozglądać się za wynajmem, a  część z nich (bardziej majętna) za kupnem domu czy mieszkania. Obecna sytuacja pobudzi znacząco rynek wynajmu mieszkań, wiele lokali,
które dotąd stało puste, znajdzie nowych wynajmujących. Znaczna część osób, która wyemigrowała, pozostanie tu na stałe, co w perspektywie następnych kilku lat znacząco wpłynie na wzrost popytu na mieszkania, zarówno
te na rynku pierwotnym,
jak i wtórnym. Przy wzrastających cenach kredytu oraz fakcie,
że możliwości finansowe naszych wschodnich sąsiadów są średnio niższe niż Polaków, istnieje możliwość wzrostu popytu
na małe nieruchomości. Szczególnie będzie to widoczne przy zapotrzebowaniu na niewielkie działki budowlane czy domy oraz mieszkania poniżej 60 m2.

Sytuacja za naszą wschodnią granicą nadal jest dynamiczna. Niezależnie od wyniku wojny, jedno jest pewne- w Polsce pozostanie znaczna liczba emigrantów ze Wschodu, którzy dodatkowo podniosą popyt na nieruchomości, szczególnie mieszkania. Ten skokowy wzrost zapotrzebowania wpłynie również na i tak już niekorzystną sytuację cenową na rynku mieszkań.
Już przed wojną deweloperzy
i państwo nie byli w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych w kraju.
To (w dużym uproszczeniu) przyczyniło się do wzrostu cen nieruchomości w miastach.
Przy rosnącym popycie na mieszkania możemy się spodziewać dalszego wzrostu ich cen. Nie są to jednak stuprocentowo pewne prognozy, na chwilę obecną nie ma jeszcze rozwiązań systemowych
(tj. państwa), które by były odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Te z kolei, jak to było dotychczas (np. zerowe stopy procentowe), mogą znacząco zmieniać sytuację na rynku nieruchomości.

autor: MB